03-07-2026, 08:00

Od 30 czerwca 2026 r. wszystkie istniejące pomieszczenia i lokale mieszkalne, w których świadczone są usługi hotelarskie, muszą być wyposażone w autonomiczne czujki dymu, a tam, gdzie występuje urządzenie spalające paliwo stałe, ciekłe lub gazowe – również w autonomiczne czujki tlenku węgla. Nowe przepisy obejmują m.in. apartamenty, mieszkania, domy, domki letniskowe, pokoje gościnne czy wille wynajmowane na doby. Zmiany mają znaczenie dla milionów Polaków planujących wakacyjny wypoczynek oraz zagranicznych turystów odwiedzających Polskę.
Sezon wakacyjny to okres największego zainteresowania najmem krótkoterminowym. Apartamenty, mieszkania, domki letniskowe czy pokoje gościnne wynajmowane na doby od dawna przestały być niszową formą noclegu. Dane GUS pokazują, że tylko w 2024 roku poprzez cztery największe platformy rezerwacyjne – Airbnb, Booking.com, Expedia i Tripadvisor – dokonano 5,2 mln rezerwacji, obejmujących 39 mln noclegów. Największy ruch przypada tradycyjnie na miesiące wakacyjne, kiedy najem krótkoterminowy staje się dla wielu turystów realną alternatywą dla hoteli.
W kontekście bezpieczeństwa podczas wyjazdów wakacyjnych najczęściej pierwszym skojarzeniem pozostaje ubezpieczenie turystyczne. Stało się ono niemal standardowym elementem przygotowań do podróży, zapewniając ochronę na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Znacznie rzadziej uwaga kierowana jest jednak na samo miejsce noclegu i jego zabezpieczenia przeciwpożarowe – choć to właśnie one mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa pobytu.
Skala problemu widoczna jest w danych Państwowej Straży Pożarnej. W pierwszej połowie 2025 roku w Polsce odnotowano dziesiątki tysięcy pożarów, w tym ponad 17 tysięcy w budynkach mieszkalnych. Równolegle strażacy regularnie interweniują w zdarzeniach związanych z tlenkiem węgla i awariami instalacji, które każdego roku powodują ofiary śmiertelne i setki poszkodowanych.
W praktyce zagrożenia pojawiają się w bardzo codziennych sytuacjach. Podczas urlopu intensywnie korzysta się z elektroniki: smartfonów, laptopów, smartwatchy, powerbanków czy hulajnóg elektrycznych. Urządzenia te często trafiają do ładowania jednocześnie, nierzadko na całą noc. W połączeniu z wysoką temperaturą otoczenia oraz nieprawidłowym użytkowaniem, np. ładowaniem niezgodnym z zaleceniami producenta lub korzystaniem z uszkodzonego sprzętu, rośnie ryzyko przegrzania i awarii urządzeń.
Szczególnie niebezpieczna jest noc – w obcym miejscu, przy ograniczonej orientacji w układzie pomieszczeń i obniżonej czujności. W takich warunkach liczy się każda minuta, a szybka reakcja na zagrożenie może być utrudniona. Dlatego coraz częściej podkreśla się, że bezpieczeństwo przeciwpożarowe miejsca noclegu nie powinno pozostawać kwestią drugorzędną wobec lokalizacji czy standardu obiektu.
Zgodnie z rozporządzeniem MSWiA od 30 czerwca 2026 r. wszystkie istniejące pomieszczenia mieszkalne i jednostki mieszkalne, w których świadczone są usługi hotelarskie, muszą posiadać autonomiczne czujki dymu. Powinny one zostać zamontowane zgodnie z instrukcją producenta – co do zasady na suficie, w miejscu zapewniającym możliwie najszybsze wykrycie dymu.
- To rozporządzenie powoduje, że nie tylko nowo budowane obiekty będą musiały posiadać tego typu urządzenia autonomiczne, ale również (obiekty świadczące) usługi hotelarskie od 30 czerwca 2026 roku będą musiały posiadać tego typu czujki oraz wszystkie obiekty mieszkalne od 1 stycznia 2030 roku- wskazuje Wojciech Kruczek, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.
Obowiązek stosowania autonomicznych czujników tlenku węgla dotyczy natomiast tych obiektów, w których znajdują się urządzenia spalające paliwo stałe, ciekłe lub gazowe, takie jak kominki, piece, kotły czy gazowe podgrzewacze wody. Ich zadaniem jest ostrzeganie przed niewidocznym i bezwonnym tlenkiem węgla, który może stanowić śmiertelne zagrożenie.
Ustawodawca wskazał, że zarówno autonomiczne czujki dymu, jak i czujniki tlenku węgla muszą spełniać wymagania odpowiednich Polskich Norm.
- W przypadku obiektów noclegowych kwestie bezpieczeństwa przeciwpożarowego nie są dodatkiem, lecz wynikają wprost z obowiązujących przepisów dotyczących warunków technicznych budynków oraz ochrony przeciwpożarowej. Obejmują one zarówno wymagane zabezpieczenia instalacji, jak i wyposażenie obiektu w rozwiązania umożliwiające wczesne wykrycie zagrożenia – podkreśla Paweł Warski, Business Development Manager w Ei Electronics, firmie specjalizującej się w produkcji autonomicznych czujników dymu i tlenku węgla. – Z perspektywy gościa te elementy często pozostają niewidoczne, ponieważ są częścią infrastruktury budynku, a nie jego wyposażenia użytkowego. Tymczasem czujniki dymu czy tlenku węgla powinny być traktowane jako standardowy element bezpieczeństwa, podobnie jak dostęp do sprawnych wyjść ewakuacyjnych czy gaśnicy. Ich zadaniem jest po prostu wykrycie zagrożenia na możliwie wczesnym etapie, zanim sytuacja rozwinie się w sposób trudny do opanowania – dodaje Warski.
Polska dołącza do państw, które od lat wymagają stosowania autonomicznych czujników dymu w budynkach mieszkalnych i obiektach noclegowych. Obowiązkowe rozwiązania funkcjonują już m.in. w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii, a przepisy dotyczące bezpieczeństwa przeciwpożarowego w obiektach turystycznych są standardem również w wielu popularnych kierunkach wakacyjnych Europejczyków.
Celem podobnych regulacji jest przede wszystkim ograniczenie liczby ofiar pożarów. Rosnące wymagania wobec właścicieli obiektów noclegowych pokazują, że bezpieczeństwo gości staje się równie ważnym elementem standardu pobytu jak czystość, klimatyzacja czy dostęp do internetu.
Przed dokonaniem rezerwacji warto sprawdzić opis obiektu na platformie rezerwacyjnej. Serwisy takie jak Booking.com czy Airbnb prezentują informacje o elementach bezpieczeństwa – w tym czujnikach dymu, czadu, gaśnicach czy apteczkach pierwszej pomocy – a w przypadku części ofert także o systemach alarmowych lub oznaczonych drogach ewakuacyjnych. Jeżeli taka informacja nie została podana, można zapytać o nią gospodarza jeszcze przed przyjazdem.
Brak wymaganych urządzeń może oznaczać niespełnienie obowiązków wynikających z obowiązujących przepisów przeciwpożarowych.
Artykuł zewnętrzny
Podobne artykuły
Komentarze